3 maja 2014

sześćdziesiąt pięć

Pomarańczowo-żółta kula, która zwykle tkwi na niebieskim tle teraz znika z każdą minutą. Jest i nagle jej nie ma. Pojawia się ciemność. Wskazówki zegara zaczynają odliczać nową dobę. Z parapetu na którym uwielbiam siedzieć przechodzę do łóżka biorąc po drodze mojego kocura. Kładziemy się i leżymy w milczeniu. Mruczysz. Czas mija. Zasnąłeś. Dziwię się, że nadal jesteś obok. Pilnujesz mnie? Staram się o niczym nie rozmyślać, ale myśli same buntują się w mojej głowie. Krzyczą, pragną zidentyfikowania lecz ja je olewam. Wpatruję się w nieskończoną ciemność wokół mnie. Blask księżycowy na pare chwil oświetla przestrzeń wokół mnie. Potem znów pojawia się ta bezgraniczna ciemność. Jestem sama? Fizycznie tak. A może naokoło mnie istnieje jakiś niewidzialny świat, inny świat? Chciałabym spróbować się w nim odnaleźć, poznać go. Ciemność w końcu mnie obejmuje. Zasypiam.


7 komentarzy:

  1. Jak genialnie napisane! Zwykłą noc można tak świetnie zobrazować :)
    pozdrawiam :) http://just-be-yourself-coca.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. genialnie, po prostu genialnie napisane.

    klaudiakalina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny post :*
    Zapraszam do mnie na nowy post ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. super blog :) będę tu często wpadać:)
    pozdrawiam:*
    zapraszam do siebie
    paullista.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Super blog i piękny post. Dodaję do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny post;) Pytałaś mnie o współprace. Po prostu piszę wiadomości czy maile i czekam na odpowiedź. Kilka z tych współprac nawiązałam dzięki mailom od nich.

    OdpowiedzUsuń
  7. Prowadzisz bardzo dobrego bloga. Tak bardzo mnie oczarowałaś, że zaraz chyba przejrzę wszystkie wcześniejsze posty :)

    http://kalkosiaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Komentarz za komentarz. Jeśli podoba ci się blog to go zaobserwuj.
Dziękuję ♥